Środowe spotkanie Petardy z Frassati kończyło 13. kolejkę zmagań. „Czerwoni” objęli prowadzenie po celnym trafieniu Wiktora Grudzińskiego, ale chwilę potem na 3:2 wyprowadził rywali Michał Żyłczyński. Było to pierwsze i zarazem ostatnie prowadzenie Frassati w tym meczu. Od tego momentu, przez kilka minut, punktowali tylko gracze Petardy. Zdobycze Grzegorza Terlikowskiego i Martina Kazimierczaka dały drużynie prowadzenie 14:3. Frassati chwilę potem się przebudziło, ale pierwszą kwartę mimo wszystko przegrało 11 punktami.
Drugą kwartę od mocnego uderzenia rozpoczęli Arkadiusz Matynia i Terlikowski, którzy celnymi trójkami podwyższyli na 25:8. Zapowiadał się prawdziwy pogrom. Co prawda trzema celnymi rzutami z linii 6,75 m tradycyjnie postraszył Michał Iwasieczko, ale to i tak Petarda prowadziła do przerwy różnicą 20 oczek.
Po zmianie stron dwukrotnie na tablicy oglądaliśmy najwyższe w tym meczu, 24-punktowe prowadzenie ekipy Tomasza Wiśniewskiego (52:28 i 54:30). Ale Frassati, można rzecz w swoim stylu, krok po kroku odrabiało straty. W czwartej kwarcie skuteczny w osobistych był Michał Trypuć, ważną trójkę zdobył też Marcin Siek. Różnica stopniała do 4 oczek, by po chwili Petarda znów prowadziła 7 punktami. Wtedy kolejne dwa celne osobiste i rzut za dwa oddał młodszy z braci Trypuć i było już tylko 71:68. W końcówce, kiedy Frassati miało 6 sekund, trójki nie trafił Siek i do dogrywki nie doszło. A dodajmy, że w pierwszym meczu między tymi drużynami potrzebne było dodatkowe 5 minut. Wtedy wygrało Frassati 63:61.
We wtorek z kolei grały ze sobą drużyny Spójni II i Megi. Mega, zgodnie z planem, pewnie zwyciężyła. Momentami było tak, że wielokrotnie medaliści SLAK zdobywali punkty seriami. Na przykład w drugiej kwarcie Mega podwyższyła prowadzenie ze stanu 25:11 do 38:11. Dopiero trzy punkty autorstwa Mateusza Karpińskiego przełamały złą passę. Dwie trójki w tym meczu dołożył jeszcze Dominik Grudziński, który m.in. w ten sposób udanie rozpoczął dla Spójni trzecią kwartę. Ale potem znów powtórzyła się czarna seria. Przy wyniku 45:19, gracze Megi zdobyli 14 punktów z rzędu i przewaga wynosiła już 40 oczek. Bardziej doświadczonym zawodnikom krzywda w tym meczu stać się nie mogła i grając „na luzie” czwartą kwartę, uzyskali jeszcze większą „nadwyżkę”.
Mega zagrała w tym spotkaniu z jednym zawodnikiem na ławce. Dobrą skuteczność w rzutach za dwa mieli Przemysław Mardosiewicz (9/10) i Marcin Mikołajczyk (8/11). Gorzej wypadli w rzutach trzypunktowych, co nie zmienia faktu, że jako jedyni trafili łącznie 5 trójek dla Megi.